wtorek, 1 lipca 2014

BABECZKI ROZWESELAJĄCE.

To była spontaniczna akcja.
Pogoda za oknem kiepska. Pada, szaro i ponuro.
Chciałam jakoś rozweselić moje dziewczyny i wpadłam na pomysł, żeby upiec babeczki.

Babeczki tęczowe, kolorowe, rozweselające.



Jeśli Was też dopada wakacyjna chandra pogodowa, spróbujcie zrobić je w domu. Najlepiej smakują te zrobione wspólnie z dziećmi.

Przepis na 12 sztuk:

MASA podstawowa

Składniki suche:
+ 2 szklanki mąki
+ 2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ ¾ szklanki cukru
Wymieszać.

Składniki mokre:
+ 2 jaja
+ 100g stopionego i ostudzonego masła
+ szklanka mleka
Składniki suche połączyć z mokrymi.

Teraz zaczynamy farbowanie masy. Należy podzielić ją na 5 porcji.
Ja przelałam masę do białych miseczek, żeby kolor naczynia nie zniekształcił koloru masy po jej zafarbowaniu.



Do pierwszej porcji dodać odrobinę barwnika czerwonego.

(Uwaga!Barwniki w proszku są bardzo wydajne. Ja dodaję je, nabierając barwnik na czubek wykałaczki.)

Wymieszać, aż do rozprowadzenia barwnika.
Do drugiej porcji dodać barwnik żółty. Wymieszać.
Do trzeciej porcji dodać odrobinę barwnika żółtego i niebieskiego. Wymieszać. Powinien powstać kolor zielony.
Do czwartej porcji dodać barwnik niebieski. Wymieszać.
Do piątej porcji dodać odrobinę barwnika czerwonego i niebieskiego. Wymieszać. Powinien powstać kolor fioletowy.

Nakładać do formy na babeczki wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papilotkami.
My nakładałyśmy je w kolejności czerwony, żółty, zielony, niebieski, fioletowy, ale kto Wam zabroni zrobić inaczej?
Babeczki pieczemy przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Wyjmujemy, studzimy i posypujemy cukrem pudrem lub dekorujemy pierzynką z bitej śmietany.











Cieszymy się tęczą na talerzu i słońcem w sercu!

Słońcem na zewnątrz, mam nadzieję, przyjdzie nam się cieszyć już wkrótce.

ach!

Patent na przechowywanie barwników w proszku.
Ja swoje barwniki „odsypałam” od koleżanki (dzięki Madziu!). Idealnym pojemniczkiem na ich przechowywanie są puste i umyte pudełka po szkłach kontaktowych.

środa, 25 czerwca 2014

NALEŚNIKI czyli ORGANIZACJA PRACY.



Kiedy miałam jedno dziecko rzadko robiłam naleśniki, bo mi się nie chciało.

Kiedy miałam dwoje, przygotowywałam naleśniki z aptekarską precyzją. Mieszałam składniki według przepisu. Opracowywałam sposób na idealną ilość ciasta na patelni i w końcu wpatrywałam się w patelnię podczas smażenia. Uczyłam się.

Kiedy mam troje, wylewam ciasto na patelnię i… biegnę do pralki wyjąć mokre pranie. Następnie przerzucam naleśnik na drugą stronę i biegnę rozwiesić część prania. Wracam i zdejmuję gotowy naleśnik z patelni (a raczej: sprytnym ruchem przerzucam go na talerz). Wylewam kolejną porcję ciasta. Po chwili biegnę dowiesić pranie… W tak zwanym między czasie zmiksowałam jeszcze sos truskawkowy, rozmawiałam przez telefon i uciszałam psa żeby nie obudził śpiącej Mani.



Refleksja jest więc taka, że żaden szef nie nauczył mnie organizacji pracy i zarządzania czasem tak jak moje córki. O!
A Was?

Pozdrawiam,

ach!

wtorek, 10 czerwca 2014

TRZECIE URODZINY.



Moja blond piękność zwana Ewulą skończyła wczoraj TRZY lata.
W tym roku po raz pierwszy zaprosiła na swoje urodziny koleżanki z przedszkola. Musiałam więc się specjalnie przyłożyć do tej imprezy.
Poniżej znajdziecie 5 kroków, które zrobiłam by uszczęśliwić moje dziecko i Jej gości.

5 KROKÓW do udanej imprezy urodzinowej Trzylatki!

KROK 1

Lista Gości.

E to typ baaaardzo towarzyski.
Najchętniej zaprosiłaby pół przedszkola łącznie z "paniami".
Musiałam więc Jej delikatnie wytłumaczyć, że nie da się zaprosić wszystkich.
Sama jednak decydowała, które koleżanki mają przyjść na przyjęcie.

KROK 2

Zaproszenia.

Choćby były najprostsze. Choćbyśmy je zrobiły "na kolanie" i "w ostatniej chwili" to po prostu muszą być.
Mój sposób na szybkie zaproszenie to wydruk komputerowy + kolorowy kartonik + taśma washi.
Super jeśli dzieciaki biorą udział w przygotowaniu zaproszeń. Koślawe literki czy maleńki obrazek to zawsze miły akcent. Niestety tym razem robiłam je w nocy*, gdy wszystkie już spały. Szkoda, że nasi goście nie mogli się przekonać jak cudnie E rysuje zwierzaki.



* widać, że nie tylko zaproszenia, ale i zdjęcia robione były nocą... Sorrryyy.

KROK 3

Tort.

Najlepiej z jadalną maskotką ;) Nie ma to jak odgryźć nóżkę Peppy świni - jak nazywa ją Ewa.



Świnię lepiła matka przez pół czwartku, z własnoręcznie przyrządzonej masy cukrowej*.

* że nóżki odpadają? Phi! Grunt, że głowa jest na swoim miejscu!

KROK 4

Domowe jedzenie.

Ewentualnie jedzenie wyglądające i smakujące jak domowe ;).
Słodycze. Deserki. Przegryzki. Wiadomo!

Mój tegoroczny patent na urodzinowy deser to pokruszone biszkopty + krem z bitej śmietany i mascarpone + mus truskawkowy. Do tego plastikowa łyżeczka przyklejona kolorową taśmą.



Podejrzane na Pinterest, gdzie na mojej tablicy w zakładce o nazwie PARTY - KLIK! znajdziecie więcej inspiracji słodyczowo- urodzinowych.

KROK 5

Pomysł na zabawę!

Trzylatkom warto podrzucić temat/motyw przewodni wspólnej zabawy.
Ja postanowiłam zorganizować im "szpital pluszowego misia".



Potrzebne były:
- łóżko szpitalne
- dzielny pacjent
- maseczki ochronne 10szt. 5,50zł
- opaska dziana zwana bandażem 10szt. 3zł
- kolorowe plastry 50szt. 4,99zł KLIK!
- strzykawka 10ml 10szt. 2,25zł
- stetoskop, termometr etc. z zestawu małego lekarza
- karteczki i długopis do wypisywania recept

Efekt? 10 dziewczyn bawi się przez godzinę za 15,74zł !!!

Choć w sumie wystarczyło dać im 40 bandaży i też byłoby ok!



Podsumowując.
Dziewczyny bawiły się świetnie. Ofiar nie było. Bandaże sprząta się bardzo szybko i przyjemnie, a co najważniejsze nie zostawiają czarnych plam na ścianach (tak takie imprezy też już w naszym domu były ;).
Goście nie wyszli głodni. Przynieśli cudne prezenty. Ewa z uśmiechem na ustach wkroczyła w CZWARTY rok życia!





Pozdrawiam,
ach!

P.S. Przed chwilą wyliczyłam, że nie było mnie na blogu przez 6 tygodni!
Obiecuję pojawiać się częściej. Tak często jak to tylko będzie możliwe he he.
Nie zapominajcie o FB i INSTAGRAMie. Tam też bywam ;)
Ściskam, a.

wtorek, 29 kwietnia 2014

6 POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUBIMY DRUCIKI KREATYWNE.

LUBIMY DRUCIKI KREATYWNE (które tak naprawdę są czyścikami do fajek), PONIEWAŻ:


+ najsłabsze ciasto zmienią w czarodziejski ogród,



+ można nimi postraszyć młodszą siostrę,



+ dzięki nim mama bywa księżniczką,



+ potrafią zmienić się w kukiełki i grać w domowym teatrze,



+ wyginają się w wymyślne napisy (tu okręcone nitką- KLIK!),



+ przydają się gdy zgubimy gumkę do włosów!



A Wy?
Za co lubicie druciki kreatywne?
ach!

P.S. Niedawno było o tym, dlaczego lubimy KORALIKI - KLIK!

wtorek, 22 kwietnia 2014

CHWILA CISZY.



Nie było mnie tu prawie dwa tygodnie.

Zrobiłam sobie wolne od blog-owania i Internetu w ogóle.

Potrzebowałam ciszy. Odcięcia się. Zastanowienia. Ustawienia właściwych priorytetów.

Czasu na modlitwę i rozważanie.

Czasu na spokojne przygotowanie się na zwycięstwo Boga nad śmiercią i złem.

Nie było to łatwe przy trójce moich małych, szalonych dziewczyn, ale zrobiłam co mogłam.

To były dobre święta!

Jak co roku spędziliśmy je w gronie najbliższych, prawie 200 km od naszego domu.

Po powrocie okazało się, że:






W dodatku dzisiaj dostałam kuszącą propozycję pracy. Mogłabym pracować z domu i robić to co lubię najbardziej. Prawie się zgodziłam. Prawie… Mam jeszcze chwilę na zastanowienie.

Narazie myślę, że chyba zwariowałam, bo i tak ledwo ogarniam dom, dzieci, małżeństwo… Pocieszam się myślą, że „im więcej mamy obowiązków, tym lepiej się z nich wywiązujemy”.

Może…

A co u Was po świętach?

ach!

piątek, 11 kwietnia 2014

W BIEGU!



Trzy małe priorytety + jeden większy oraz Wielki Post skutecznie odciągają mnie od blogowania.

Trzymajcie kciuki to może uda mi się Was zainspirować moim wielkanocnym pająkiem.

Na razie zapraszam do ArtPiaskownicy i wrzucam kilka zdjęć "na zachętę".

Buziole,
ach!




wtorek, 8 kwietnia 2014

TARGI RZECZY ŁADNYCH.

Na FB pisałam, że BĘDĘ, że BYŁAM oraz że CHCIAŁABYM WRÓCIĆ na Targi Rzeczy Ładnych.
Dlatego dzisiaj na blog-u pojawia się wpis o wydarzeniu, które umiliło nam ostatnią sobotę.

Będzie o tym, co mnie i Helę zachwyciło najbardziej.
Zapraszamy!

TOP 5 HELI, to:



+ Gagani – upolowałyśmy cudowną broszkę – księżniczkę, z charakterystycznym nosem oczywiście!
Bój się Mała, będę Ci ją podkradać!


źródło
+ HUMPTY DUMPTY ROOM DECORATION – przeglądając katalog fantastycznych fototapet Hela zwróciła szczególną uwagę na Jelonka, a do domu pojechał z nami literkowy poster.


źródło

+ Wydawnictwo Tatarak – plakat z ilustracją do książki „Maryna gotuj pierogi!” stał się naszą własnością za (UWAGA!) 10zł. Kto go zaprojektował nie muszę chyba pisać.


źródło
+ Nowy model – i ich tekturowe zwierzaki. Dziewczyny miały okazję ozdobić je podczas warsztatów dla dzieci. Hela królika, a Ewa baranka.


+ Blogi wnętrzarskie – blogerzy piszący o architekturze wnętrz przygotowali specjalne warsztaty DIY , podczas których można było między innymi ozdobić ołówki.


TOP 5 MATKI, czyli ach! co za ładne rzeczy:



+ LONGSTORY – sitodrukowy lis to mój urodzinowy prezent! Niedługo zawiśnie na naszej ścianie, a wtedy spróbuję zrobić mu lepszą fotkę, bo na żywo wygląda dużo lepiej niż na tym zdjęciu!


źródło
+ Dawid Ryski – i Jego poster z dłonią. Tym razem nie poszedł ze mną do domu, ale kiedyś pójdzie! Na pewno!



+ Saska Fabrik – sekretarzyk z białymi frontami. Lubię za umiejętne zamknięcie "starego klimatu" we współczesnym meblu.



+ Nowy model- Regał o zmiennych wysokościach. Projektant: Rajmund Teofil Hałas. + za prostotę, zmienność, podzielność i cenę.
Ciekawostka! To projekt z 1959 roku.


źródło
+ Zapalgo – czyli lampy z miedzianych rurek + nietypowe pokrętła!



A wiecie co było NUMEREM JEDEN tych Targów?

LUDZIE!

Gdzie bym nie zajrzała, do kogo nie podeszła i o co nie zapytała, zawsze spotykałam się z uśmiechem, dobrym słowem, życzliwością i pasją!

Pozdrawiam szczególnie ROOMOR!, HUMPTY DUMPTY oraz Panią Sylwię z Wydawnictwa Wytwórnia, która kolejny raz była gotowa oddać mojemu dziecku prywatną muffinę ;)

ach! co to była za sobota!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...