niedziela, 14 września 2014

DZIECKO U DENTYSTY czyli REGUŁY GRY.



Wiem, że nic nie wiem.

Myślałam, że skoro ze starszą poszło gładko, to z młodszą też tak będzie. Myślałam, że mam na to patent. Że wystarczy przestrzegać kilku reguł dentystycznej gry.

Po pierwsze: wizyta kontrolna zanim cokolwiek zacznie się dziać. To podobno ważne, choć akurat H takiej wizyty nie miała. W czasie gdy powinna się odbyć (wiek 3-4 lata) jej matka bywała w ciąży i rodziła jej siostry.

Po drugie: wykreślenie ze słownika sformułowań typu: "nie bój się" lub "to nie będzie bolało". No i postawa własna. Nawet jeśli się boisz, nawet jeśli nie cierpisz wizyt u dentysty, to pod żadnym pozorem nie pokazuj tego dziecku.

Po trzecie: Lektura tematyczna. U nas była to niezawodna "Basia" duetu Stanecka/Oklejak. Wiadomo. Temperamentna jak my i umie się dziewczyna zachować w trudnych sytuacjach.

Po czwarte: zabawa w doktora. Stomatologa. Oswaja z sytuacją.

Po piąte: przykład z boku, czyli koleżanki/koledzy. Jeśli znamy dzieci z
a) kolorowymi plombami,
b) atrakcyjnymi gadżetami z gabinetu dentystycznego, typu: przypinka z krokodylem i napisem "dzielny pacjent", a ponadto wspomniane wyżej dziecko LUBI swojego dentystę, to pielęgnujmy tę przyjaźń! Dbajmy o nią. Niech się dzieciaki wygadają, wybawią...

I po szóste (choć może najistotniejsze): dobry, sprawdzony lekarz.

Tyle mniej więcej wystarczyło w przypadku H.
Nie działa jednak na E.
Po raz dziesiąty, setny, a może i tysięczny przekonuję się o słuszności powiedzenia, że każde dziecko jest inne. Że nie można dzieci porównywać.

Poczekam. Pomyślę. Może Wy coś doradzicie.
Może jednak się skusi na pomarańczową szczoteczkę z miękkim włosiem i plombę w kolorze blu?
ach!

P.S. Helka marzy o tęczy. Plombowej. A ja mam cichą nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie.




czwartek, 4 września 2014

KIERMUSY

Raz w miesiącu, w maleńkiej miejscowości Kiermusy na Podlasiu, odbywa się Jarmark Staroci.

Znalazłam tam ekskluzywną porcelanę i zwykłą ceramikę. Stare metalowe łóżka. Stolarza, który wycina w drewnie misterne dekoracje. Kuszącą klatkę dla ptaków z wygórowaną ceną. Przepiękny piec kaflowy - biały - błyszczący - narożny - marzenie. Zabawki za złotówkę.

To była po prostu cudowna niedziela. Gdybym miała bliżej bywałabym tam co miesiąc. Zresztą sami zobaczcie!





O! I jeszcze lody domowej produkcji, które były istotną częścią mojego dzieciństwa. Nakładane wprost z granatowego termosu!

Najbliższa okazja na udane polowanie w Kiermusach już 7 września! Szczerze polecam!
ach!

URYWKI Z ROZRYWKI czyli nasze LATO 2014

Dzisiejszy chłodny poranek uświadomił mi, że lato powoli odchodzi.
Czas na ciepły koc i długie jesienne wieczory.
Ostatni moment na to żeby wrzucić choć garść wakacyjnych wspomnień na blog.




+LANCKORONA+

To były intensywne wakacje!

dom - dziadkowie - mazury - dom - małopolska - dom - dziadkowie - bałtyk - dom...
z dziećmi - dla dzieci - o dzieciach!

Dwa miesiące w biegu, na wysokich obrotach, z nieukrywaną zadyszką.

To był zdecydowanie dobry czas.
Rodzinny - intensywny - potrzebny - ważny - nasz!

Pozwolił jeszcze uważniej przyjrzeć się naszym dzieciom. Zauważyć to, co w ciągu roku szkolno-przedszkolnego nam umyka.
Nacieszyć się sobą, a nawet się sobą zmęczyć.

Nie było czasu na blogowanie. Przy naszej kochanej gromadce nie było nawet czasu na relaks ;)
Powoli jednak wkraczamy w spokojniejszy okres szkolno-przedszkolny więc mam nadzieję pojawiać się tu częściej.
Na rozgrzewkę zapraszam na: LETNIE URYWKI Z ROZRYWKI!



+KRAKÓW+






+LANCKORONA+





+SKANSEN W WYGIEŁZOWIE+


+GDYNIA+CENTRUM NAUKI EKSPERYMENT+



+BAŁTYK+

Lubicie Targi Staroci?
Wkrótce pokażę Wam migawki z targu, który miałam okazję odwiedzić miesiąc temu.
Pozdrawiam,
ach!

poniedziałek, 28 lipca 2014

LUBIĘ LUDZI czyli HISTORIA PEWNEGO DOMU.



To będzie wpis pełen emocji.
Z serii tych, co to człowiek musi, bo inaczej się udusi.

Lubię ludzi, którzy nie boją się wyzwań.
Lubię ludzi, którzy nie boją się ciężkiej pracy.
Lubię ludzi, którzy podejmują niestandardowe choć niekoniecznie kontrowersyjne wybory.
Lubię ludzi, którzy potrafią z niczego stworzyć rzecz wartościową.

Wczoraj przekonałam się, jak bardzo lubię moją przyjaciółkę (nazwijmy ją Bi), która zamiast kupić przytulne mieszkanko w dużym mieście, wybrała starą chałupę w małym, rodzinnym miasteczku.

To była wielka przyjemność zobaczyć, jak wspólnie z mężem i dwójką dzieci, tworzą dom.

Remont starego domu to proces.
Długi i żmudny. Nie oszukujmy się…

Bi trzymam kciuki żeby wszystko poszło tak jak to sobie zaplanowałaś. Moja Ty niepoprawna perfekcjonistko!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...