czwartek, 11 października 2012

Mój PRZEPIS NA… JESIENNĄ BIŻUTERIĘ.


Zrobiłam Małej korale.
Z darów lasu.


Zaskoczyła nas ostatnio znajomością grzybów (niech żyje przedszkole!).
Kiedy M na spacerze w lesie pokazał jej opieńki stwierdziła, że to opieńka miodowa!
Dowiedzieliśmy się też o istnieniu Czubajki kani, o tym że popularna kurka to Pieprznik jadalny, Borowik jest szlachetny, a Podgrzybek brunatny.

Chciałam jakoś nagrodzić wiedzę naszej Pierworodnej i tak oto powstały korale z żołędzi znalezionych na spacerze.



Żołędzie to bardzo wdzięczny i inspirujący temat.
W ostatnim tygodniu znalazłam w sieci interpretacje Antilight i Piegowatej i jestem nimi oczarowana.

Zajrzyjcie koniecznie na blogi dziewczyn po świetny sposób umilenia sobie jesiennej szarugi.

Kliknijcie w podpis pod zdjęciem żeby przejść do Ich kursów.


JESIENNA GIRLANDA

WŁÓCZKOWE ŻOŁĘDZIE


A jaki jest Wasz sposób na jesienne dary lasu?
Pozdrawiam,
Ach!

12 komentarzy:

  1. kiedys robilam korale w jarzebiny
    niestety wygladaja ladniej na drzewie, niz takie zeschniete nawleczone na lince na mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę jak medal :) Nie znam się na grzybach, tym bardziej mi Wasza córka imponuje :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie znam. Musiałam zajrzeć do netu żeby móc z dzieckiem pogadać ;)

      Usuń
  3. Ale cudeńko! Z chęcią sama założyłabym taką biżuterię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, te żołędzie Piegowatej są mega inspirujące :) A naszyjnik świetny, szalenie pomysłowy.

    OdpowiedzUsuń

Ach jak się cieszę, że tu jesteś! Wielkie dzięki za komentarz ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...