Zupełnie nie rozumiem dlaczego tę kaczkę nazwano dziwaczką, bo ja właśnie u fryzjera kupuję świetne sery!
Kiedy postanowiłam poszukać dostawców zdrowej żywności (po przeczytaniu TEJ książki) udałam się do „mojej Pani Dorotki”*.
Pani Dorotka jak na porządnego pośrednika przystało, dała mi numer telefonu do rolnika**produkującego sery, z mleka od własnej krowy. W czwartek zamówiłam, a w piątek dostałam cudną przesyłkę, w skład której wchodziły: ser żółty wędzony, trzy kulki sera typu mozarella, masło (niesolone) i twaróg.
.jpg)
