Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 września 2014

LOKALNIE.

Ostatnie dni były wyjątkowo piękne.
Złota polska jesień w najlepszym wydaniu!

Weekend spędzaliśmy „u dziadków” w mojej i Pana Męża rodzinnej miejscowości.
I tam właśnie postanowiłam urządzić moim dziewczynom rozgrzewkę z „Dziecka na warsztat”.

WARSZTAT NR 1 czyli… LOKALNIE.

Bywam przewrotna. Od razu wiedziałam, że nie będzie to opowieść o wsi, w której mieszkamy. Choć lasy mamy piękne. I dolinę rzeki… Można by snuć długie opowieści i pokazać urocze miejsca.
Postanowiłam jednak opowiedzieć moim dziewczynom o tzw. produktach LOKALNYCH, które trafiają na nasz stół.

Mąka z małego, prywatnego młyna. Żytnia, pszenna, orkiszowa. O dowolnej grubości zmielenia.
Jaja, które zniosły kury spacerujące po trawie tuż obok domu sąsiadów.
Wędliny, które samodzielnie przygotowują i wędzą moi teściowie.
Przetwory z warzyw i owoców z ogrodu moich rodziców.
I Sery. Od Pani Jagody. Z mleka szczęśliwej krowy.

Drogę powstawania tych serów właśnie, pokazałam moim dzieciom.
W tym celu wybrałyśmy się do gospodarstwa, w którym są przygotowywane, a tam dziewczyny wiele się nauczyły!
+ Poznały krowy, które dają nam mleko i ich dzieciaki, dzięki którym -w zasadzie- to mleko jest produkowane.
+ Dowiedziały się, że krowia dziewczynka to jałówka, a chłopiec to cielak.
+ Obserwowały jak dokarmia się małe krówki mlekiem z wiadra ze... smoczkiem.
+ Powąchały i przyjrzały się miejscu, w którym krowy mieszkają na co dzień.
Punktem kulminacyjnym był moment, w którym wspólnie z gospodynią wyjęłyśmy gotowe sery z wędzarni!


sobota, 1 marca 2014

SERY. PROSTO OD KROWY!

Wszyscy znamy wiersz Brzechwy "Kaczka dziwaczka" i fragment „z apteki poszła do praczki, kupować pocztowe znaczki”, prawda?

Zupełnie nie rozumiem dlaczego tę kaczkę nazwano dziwaczką, bo ja właśnie u fryzjera kupuję świetne sery!

Kiedy postanowiłam poszukać dostawców zdrowej żywności (po przeczytaniu TEJ książki) udałam się do „mojej Pani Dorotki”*.

Pani Dorotka jak na porządnego pośrednika przystało, dała mi numer telefonu do rolnika**produkującego sery, z mleka od własnej krowy. W czwartek zamówiłam, a w piątek dostałam cudną przesyłkę, w skład której wchodziły: ser żółty wędzony, trzy kulki sera typu mozarella, masło (niesolone) i twaróg.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...